Pokazywanie postów oznaczonych etykietą takie tam.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą takie tam.... Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 czerwca 2009

Kropkowa ramka i osiołek w kratkę / Dots on the frame and checkered donkey

Nie wiem ile już razy narzekałam na brak czasu.... ale coś tam czasem próbuję robić :)
Całkiem niedawno powstała ramka na pierwsze zdjęcie małego chłopca. Nie miałam na nią do ostatniej chwili pomysłu, aż tu nagle dostałam od przemiłej sąsiadki (dziękuję jeszcze raz Renatko) filcowe kropeczki, aksamitki i inne cuda. Zobaczyłam kropeczki i zaświeciła się żaróweczka :)
Ramka robiona w ostatniej chwili, dlatego zdjęcie tylko jedno, w dodatku zrobione komórką :(
A w moim miasteczku mamy fajnego zwierza - kraciasty osiołek, na którym zdjęcie mają już chyba wszystkie dzieci plus mój brat (oj tam, ma raptem 26 lat), ale zabronił mi pokazać zdjęcie :P
I jeszcze coś:
Tym razem Marysia na swoim blogu kusi nas takimi smakołykami:
dodatkowo zaprasza do sklepiku na Etsy: TU
Uda się wygrać cudeńka ze zdjęcia, czy się nie uda, pomarzyć dobra rzecz :)

I jeszcze się pochwalę: Czarownica wyróżniła mnie nagrodą
Powinnam ją przekazać 5 osobom... ale nie potrafię :(
Uwielbiam wszystkie blogi na które zaglądam!

Heh... o wszystkim i o niczym, ot tak, daję znać, że żyję :)

niedziela, 7 czerwca 2009

Kwiatowo i wielowątkowo / Flowers .... and some more

Jak to ostatnio bywało, notka będzie wielowątkowa... /
As the last posts, this one is about a few things...

Po pierwsze: nie ma się co rozpisywać, powiem krótko: mam do pokazania nowe broszki-kwiaty / First of all: new flower brooches
Po drugie: u Oli Smith CANDY smakowite /
Second: Ola Smith is serving us a lovely CANDY:
Po trzecie: CANDY u Anne Kristine
One more: Anne Kristines' Blog Candy:
Po czwarte: chyba nikt nie myślał, że obędzie się bez filmiku? hehe /
And one more thing: I've got a video for you once again :)



Po piąte: obawiam się, że jeszcze coś mi się może dziś przypomnieć :) /
And the last thing... I might be back today....

niedziela, 21 września 2008

No i się przeziębiłam .... / And I have a cold

Zachciało mi się spacerów...
teraz mam katar i boli mnie gardło, i leżę na kanapie pod wełnianym kocem, na stole czajniczek z herbatą i słoiczek z pigwą... nie jest źle. Szyję nowe sówki i gapię się w TV, a kątem oka widzę, że chyba słoneczko wychodzi nieśmiało zza chmur. Pod ręką chusteczki, aparat, laptop... będzie dobrze :) /
* Yesterday there was a walk...
today I have a running nose and sorethroat, so I'm on the sofa, under the woolen blanket, teapot and quince in the sugar syrup... it is quite nice. I'm making new owls and watching TV, and I think that the sun is coming out. I have a lot of tissues, camera, laptop... I will be OK :) / A te maluchy zrobiłam wczoraj wieczorem (mają ok. 5 cm wzrostu) /
* These are the owls from yesterday evening (they are approximately 5 cm high)

Uściski dla zdrowych i zasmarkanych :) /
Hugs for all of you, healthy and sick ones :)

Spacerowo ... / We went for a walk ...

Wczoraj po obiadku wybrałam się na spacer z moim zwierzyńcem, znaczy było nas sztuk 3: ja, Ruda i Dexter.
Zbiórka przed spacerem: uzgodnienia, wytyczne, plany... chyba nie bardzo mnie słuchali :)
Tu pozuje Dexter:
Czas na Rudą:
Zajęcia w terenie:
Żeby Was nie zanudzić tu relacja skrócona (widzicie drzwiczki? chyba zwierzyna spiskowała, pewnie myślały czorty, że w tajemniczym ogrodzie będzie coś fajnego)
Oglądaliśmy okoliczności przyrody:
Niektórzy byli po spacerze mocno umordowani:Raport przygotowałam ja :)
Yesterday's walk with my animals: Dexter and Ruda.

sobota, 23 sierpnia 2008

Pogoda paskudna, nic się nie chce, siedzę w ciepełku, popijam wiśniowo-bananową herbatkę, przeglądam blogi i szukam inspiracji...
* Awful weather, raining, so I'm sitting in my cosy room, drinking cherry-banana tea, browsing through the blogs, looking for some ideas, inspiration...



Niby proste, a jaki efekt!/
* Simple, yet so effective!

A jak zrobić coś takiego? Coś niesamowitego! /
* Is it even possible? Amazing!




niedziela, 17 sierpnia 2008

guzikowo..../ buttons

Mam chwilkę czasu, więc dla przyjemności brykam po blogach.
I na blogu Button Floozies znalazłam coś ciekawego, niby tylko guziki, a tak miło popatrzeć...

Z dedykacją dla Jaszmurki ;)



I have a bit of time, so I'm browsing through the blogs.
And on the Button Floozies I've found sth interesting, only buttons, but so nice to watch...

Especially for Jaszmurka ;)

wtorek, 5 sierpnia 2008

na lotnisku Wilamowo / at the Wilamowo airport

W sobotę wybraliśmy się na lotnisko.
Niecałe 10 km od Kętrzyna jest lotnisko Wilamowo. Powstało ono w 1935 jako lotnisko sportowe, w 1940 roku stało się ono częścią tajnej siedziby Hitlera zwanej "Wilczy Szaniec". Lotnisko działa do tej pory, co roku organizowane są tu festyny lotnicze. I właśnie w dniach 31.07 - 3.08 odbył się XII Europejski Zlot Samolotów AN-2, a finałem był Jubileuszowy X Festyn Lotniczy Mazury 2008.
Gości było mnóstwo, samolotów też, dodatkowo przeróżne atrakcje: loty widokowe, pokazy akrobacji, skoki spadochronowe, grochówka z kotła...każdy znalazł coś dla siebie :)
Zdjęć zrobiliśmy sporo, samoloty to kolejny konik mojego R., ale żeby nie zanudzać pokazuję tylko kilka.

Na pierwszym zdjęciu widać panoramę Kętrzyna, niestety było sporo niskich chmur i wyszło nie najlepiej.
On Saturday we were at the airport.
About 10 km from Kętrzyn there is Wilamowo Airport . A general aviation airfield has been opened in 1935, and in 1940 a deccision has been made to build secret Hitler's headquarter called Wolf's Lair - the Wolfsschanze, part of which was the airport. The airport is still active, each year there are aviation fairs organized here. On 31.07 - 3.08 there was the XII European AN-2 Meeting, followed by the Jubilee 10th Mazury Aviation Fair.
A lot of guests, a lot of aircrafts, and additional attractions: sightseeing flights, aerobatics, parachute jumps... and many more :)
A lot of photos, aircrafts are another hobby of my R., but I show you only a few of them, I don't want to bore you.

On the first picture the is a panorama of Kętrzyn, but because of the clouds the picture is not so good.

środa, 30 lipca 2008

znowu gromadka sówek / a parliament of owls

Była krótka przerwa, w międzyczasie dwie karteczki... mogę znowu o sowach?
Kto ma już ich dość niech nie patrzy :) Żeby Was mocno nie męczyć tylko jedno zdjęcie a na nim 8 sówek, wszystkie mają ok. 7 cm. Już niedługo cała gromada ... ale jeszcze cicho sza!

Dopisek nieco później: sówki dostępne są w Wylęgarni :)There was a short break, two cards in the meantime... can I show you owls again?
If you have enough of them, please don't look :) But I don't want to be mean, I will show one picture only, 8 owls together, all small, 7 cm high. Soon they will be available ... but wait, it is still a secret...

Added after some time: they are available at Wylęgarnia.

niedziela, 13 lipca 2008

urlop w pigułce / short holidays

W weekend mnie nie było. Zrobiliśmy sobie krótką przerwę: żagle.Byliśmy też na BAJMie - tak śpiewaliśmy, że następnego dnia prawie nie mogliśmy mówić :)
Koncert był rewelacyjny!

PS. Inne zdjęcia wkrótce :)

I was away during the weekend - a short break: sailing.
There was also a concert - we were singing a lot, so next day we barely could speak :)
The concert was amaizing!

PS. More pictures coming soon :)

sobota, 5 lipca 2008

koncertowy weekend.../ weekend fun ....

Jak co roku pierwszy weekend lipca to Dni Kętrzyna, zwykle festyny, koncerty, konkursy, występy i przeróżne atrakcje na świeżym powietrzu. Fajnie, pod warunkiem że jest ładna pogoda. No i co było do przewidzenia, cały tydzień był ładny więc weekend jest zasmarkany...
Wczoraj nigdzie nie poszliśmy, bo zaczęło lać. Nieco później pojawiła się jednak nadzieja...niebo zaczęło wyglądać obiecująco:
*As every year, first weekend of the July is 'Dni Kętrzyna', something like a picnic with concerts, contests, exhibitions, a lot of outdoor events. It is great if the weather is ok. But as we expected, the whole week was nice, so the weekend is windy, raining all the time... So yesterday we stayed home, it was raining again. But a little bit later the sky looked promising, like on my pictures.
Dziś już padało kilka razy, była też burza. Teraz się troszkę rozpogodziło. Oby do wieczora...
Dziś chyba koncert Ostrowskiej, a jutro FEEL.
Today is was already raining few times, there was a storm. It is better now. Lets wait till the evening...
Some nice concerts are planned for today, and the real star will arrive tomorrow.

wtorek, 24 czerwca 2008

Z aparatem wśród zwierząt / My camera and animals

Robię coś tam, robię, ale nie mam jeszcze co pokazać, może jutro...
A w międzyczasie kolejna notka przyrodnicza :)
Dziś wieczorem do naszego ogródka przyszedł gość: /
* I'm doing sth, but so far I don't have nothing to show, maybe tomorow....
And in the meantime there is another post about the animals :)
Today we had a very strange guest: /
Ruda i Dexter byli bardzo zdziwieni, na zmianę próbowali obwąchać gościa, a wyglądało to wyjątkowo zabawnie, zdjęć nie ma bo z wrażenia nie pstryknęliśmy :(, żab sobie poszedł i skończyła się zabawa.
* Ruda and Dexter were even more surprised than we were, they tried to sniff, touched it with the noses, and it looked very funny, so there are no pictures, we were loughing to much :(, the frog toad left and that was the end of fun.

I przyszedł czas na spacer z Dexem. Kazaliśmy mu szukać żaby, chyba się przejął, szukał zawzięcie...:
* And when we took Dex for a walk, we told him to look for the frog, and he tried very hard...:...ale komunikat musiał być niejasny, bo oto co znalazł:
*but he probably misunderstood us, look what he found ...
tu widać lepiej /* here is a better picrure:
Okazało się, że jakieś 300 m od nas mieszkają sowy, przynajmniej 3.
Normalnie ZOO :) /
* So we have found out that about 300 m from us there are at least 3 owls living.
Almost a ZOO :)

Weekendowe lenistwo... / Lazy weekend...

...no prawie, bo dzielnie pracowałam, ale kilka chwil udało mi się wykroić, i posiedzieć w ogródku, bo przecież nic tak nie relaksuje jak cisza, spokój i patrzenie na zieleń.
I było sielsko-anielsko, mimo że pogoda była średnia/
* ...almost lazy, because I had some urgent work to be done, but I did manage to spend some time in my little garden, nothing relaxes my more than some quiet time and looking at the plants.
And it was very nice, inspite of the not so good weather/

Na drzewie, tuż za płotem, siedziała parka cukrówek/
On the tree, just behing the fence there was a couple of the Barbary doves:
Z przyjemnością też patrzyłam na moją truskawkę, i pierwsze czerwone owoce - słodziutkie, kilka pożarliśmy na spółkę z R./
My strawberry plant has the first fruit - so sweet! some already eaten by me and R.
I jadłam sobie truskawkowo-bananowy sorbet - pychota!/
And there was a strawberry-banana sorbet - yummy!
Mimo pracy - fajnie było :)/
So after all, in spite of the work - it was a very nice weekend :)

Ale ze mnie gapa.../ I'm so clumsy....

Miałam fajny kubek...miałam...to znaczy kubek nadal mam, ale już bez ucha :(
To był moment, chwila nieuwagi...
Chyba coś było w powietrzu w niedzielę, Nulka straciła różową lampkę, ja straciłam kubek.
Przykleję mu ucho, ale to już nie będzie to samo, kilka kawałeczków rozprysło się w drobny mak....I had a nice mug...I did...I mean I still have it, but it does not have the handle :(
One moment, me being careless ...
It must have been something in the air on Sunday, Nulka lost her pink desklamp, I lost my mug.
I will use glue, but it won't be the same, as some small chips are lost ....

Wiem, że to głupie smucić się z powodu kubka, ale troszkę było mi smutno. Dobrze, że mam Rudą - ona wie jak człowieka pocieszyć : przyniosła mi pająka, dużego, tłustego, włochatego i całkiem żywego! Chyba nawet sąsiedzi słyszeli mój krzyk. A o kubku zapomniałam! :)
I know it is stupid to be sad because of the mug, but I was a little bit sad. But I'm happy to have my cat - she always knows what to do to make me smile: she gave me a spider, big hairy and quite alive! Even my neighbours must have hear me. And believe me - I compltely forgot about the mug! :)

czwartek, 12 czerwca 2008

Ruda się gniewa / Ruda is mad at me

No i doczekałam się...nie mam czasu dla Rudej, którą zwykle miziam, smeram i rozpieszczam, nie mam czasu bo mam górę pracy pilnej, którą muszę skończyć przed zlotem.
I co się dziś rano stało? Ruda zastrajkowała. Zwykle wstajemy razem, budzik w komórce jest dla niej sygnałem "Paśnik", ja po omacku wędruję do łazienki, ona wchodzi mi pod nogi, kręci się, ogólnie utrudnia chodzenie, i czeka na śniadanko. A dziś do łazienki poszłam sama... Ruda nie wylazła nawet spod kołdry! Gniewa się (ciekawe jak długo).
Oto zagniewana hrabina: