niedziela, 13 kwietnia 2014

Misiek w kratkę, tak jak kwietniowa pogoda :)

Na Instagramie już był, tu o nim zapomniałam, więc dodaję:
misiek w fioletowo-białą krateczkę.


Nie obyło się też bez sesji z Rudą:
Tkanina bawełniana, pyszczek wyszyty muliną, oczy z koralików, wypełnienie miękkie, łapki ruchome.
Oczywiście bez wykroju szyty, w dodatku tylko ręcznie, bez pomocy maszyny.
Potrafi sam stać (ma wtedy 20 cm), siedząc ma ok 13 cm.

sobota, 12 kwietnia 2014

Efekt prac...czyli kartki z jajami :)

Odwykłam... było ryzyko, że nie zrobię nic, jakoś ciężko mi się z papierem pracuje... :(
Ale powstała jedna, a później 3 bardzo do niej podobne, więc chyba po tak długiej przerwie od kartkowania to chyba nieźle....

 


Ja kleiłam, a Ruda....

piątek, 11 kwietnia 2014

Juta, tektura, len i pióra....

Nawyciągałam różności.... narobiłam bałaganu....
Jeszcze nie wiem, czy będą jakieś efekty... trzymajcie kciuki!

czwartek, 3 kwietnia 2014

I'm feeling blue...

... bo po kilku cieplejszych dniach znów za oknem byle jak :(
I chyba dlatego kolejna girlanda jest w odcieniach niebieskiego:





Włóczka bawełniana, 9 elementów o średnicy ok. 7 cm
Całkowita długość girlandy to ok. 150 cm

sobota, 29 marca 2014

Pastelowe stadko...

... bo po uszyciu jednego miałam oczywiście ochotę na kolejne :)


I zdjęcie 'zza kulis': asystentka Ruda nadzorowała oczywiście postęp prac :)

środa, 26 marca 2014

Zając w żonkilach...

Chciałam troszkę odpocząć od szydełka. Pomyślałam, że spróbuję zrobić jakąś kartkę czy dwie.
Wyciągnęłam klej, tusze... i stare bloczki papierów. Zobaczyłam te w odcieniach fioletu... i kartki nie zrobiłam, ale zrobiłam kilka jajeczek na piku. Do doniczki z żonkilami dodałam najpierw jedno, później drugie, ale ciągle było jakoś tak nie tak... i postanowiłam uszyć jeszcze zająca:



A podczas robienia zdjęć pomagała jak zwykle Ruda:

Yankee Candle - pachnąca recenzja (Fluffy Towels)

Po zauroczeniu 2 zapachami wosków kupionych na próbę (o jednym z nich TU) miałam okazję przetestować jeszcze 6 zapachów otrzymanych od sklepu YankeeStore.pl (TU i TU).

Zapachy to kwestia gustu, jedne podobają się nam bardzo, inne jeszcze bardziej.., ja z przyjemnością testuję kolejne. Co miesiąc 2 zapachy Yankee Candle są w promocji (przy zakupie w sklepie internetowym cena spada o 25% i zmienia się z 7 na 5,25), i postanowiłam z tej oferty skorzystać pod koniec lutego kupując woski Black Cherry (bo tak mi się ten zapach wcześniej spodobał, że musiałam go dokupić) i Fluffy Towels czyli Puszyste ręczniki.


Fluffy Towels to kolejny zapach proszkowo-mydlany, i muszę przyznać, że ja chyba właśnie takie lubię najbardziej.
Świeży i przyjemny, niezbyt słodki, taki przytulny, domowy. Jest dość wyraźny, ale nie drażni, ani nie męczy. To zapach pościeli i ręczników wysuszonych wiatrem i słońcem - czysta przyjemność.

Według producenta kompozycja zawiera w sobie nuty jabłka, lilii, lawendy i świeżych cytrusów... mój nos nie jest aż taki wyczulony, żeby wyodrębnić poszczególne składniki, ale potrafię stwierdzić, że to bardzo przyjemny zapach, zdecydowanie jeden z moich ulubieńców. 
Myślę, że to zapach uniwersalny i całoroczny.  

Pachnące chwile są możliwe dzięki współpracy z

I tym sposobem omówiłam już wszystkie woski, które do tej pory miałam.
Jeszcze tylko z siostry 'wyduszę' kilka słów o tym, który ona kupiła (to był, o ile dobrze pamiętam, Bahama Breeze)... i trzeba będzie chyba znowu zrobić jakieś zakupy :)
W marcu zapachami promocyjnymi są Baby Powder i Honey Blossom, oba miałam i oba mi się bardzo podobały, więc może skuszę się jeszcze raz?