środa, 20 sierpnia 2014

Filc, nici, guziki i kawa na balkonie oraz co z tego wynikło...

Na ostateczny efekt szydełkowania z poprzedniej notki trzeba będzie poczekać (ale to już pisałam).

Dziś popołudniowe słoneczko fajnie przygrzewało, więc pomyślałam o kawie na balkonie.
Mogłam po prostu posiedzieć, mogłam poczytać książkę...  ale jak to tak siedzieć bezczynnie, gdy pomysły się w głowie kłębią?
Wzięłam więc filc, nici, nożyczki...
 ... i guziczki...
... i dzianinę... i coś się zaczęło...
 Widać co?

Kto pomyślał, że to czapka, miał rację!
 

Takie pyszczydło:


Sierpień, a ja czapkę uszyłam... ale niestety czuć już w powietrzu jesień :/.
I to nie jest moje ostatnie słowo!

3 komentarze:

Agata Fleszar pisze...

sympatyczna czapusia

tonka pisze...

Ale fajna:))

Diana Rz. pisze...

Boska jest :)